środa, 26 marca 2014

Warsaw.

Weekend spędzony w Warszawie z kuzynami bardzo pozytywnie :) odpoczęłam, zdystansowałam się do wielu spraw - choćby nauki, której szczerze mam już dość. Smutny jest fakt, że mieszkam tak daleko od miśka i nie mam jak się z nim widywać częściej.. i tak sobie tęsknimy oboje. ;(
Chmury wiszą nad moją rodzinką do piątku. Zobaczymy, co będzie.

Co z kimś gadam o życiu.. to wszyscy stwierdzamy, że czasy gimnazjum były najlepsze i bezpowrotnie przeminęły.. wtedy człowiek nie musiał się tyle uczyć, miał mnóstwo czasu, łatwiej nawiązywało się kontakty, więcej związków, które wydawały się oczywiste, proste... nie potrzebowały zbędnych słów. Osobiście, nie mogę teraz na nic narzekać.. no może na zakwasy, które mam  po wczorajszych ćwiczeniach xd, ale oprócz nich wszystko się w końcu ułożyło.. jest stabilnie, słodko i dajemy radę znieść szkołę ;) Ale patrząc na moich znajomych... na prawdę ciężko jest teraz znaleźć czas na miłość, na spotkania z przyjaciółmi.. o czasie dla siebie nie wspominając.



niedziela, 16 marca 2014

Mine.

Dzisiaj leniwa niedziela.. przypomniałam sobie czasy, jak słuchałam rapu, ojj tyle kawałków i wspomnień <3


Czuję, że coś się zmienia we mnie.. dorosłam?

Tyle jeszcze rzeczy, które nas czekają, tyle rozmów.. piękna perspektywa. :3

Trzeba znaleźć czas i pójść na zdjęcia, tylko pogoda musi być lepsza.. 


środa, 12 marca 2014

So tired.

Brak zdjęć, brak czasu.. wgl to jakaś porażka jest.

Narzekam na zmęczenie i nie wyróbkę, a siadam właśnie przed pustą stroną i zamierzam tu pisać.. dlaczego? Być może dlatego, że mam ochotę gdzieś wyładować wszystkie myśli. Czy nie dlatego ludzie prowadzą pamiętniki czy też blogi? Oczywiście robimy to też po to, żeby czymś się podzielić - radą, dobrym słowem, zdjęciami czy też pochwalić czymś, co nam się udało.

Męczy mnie szkoła.. właściwie nie ona sama.. bo przecież powinnam już przywyknąć do tempa i tego, że VI LO ciśnie każdego dnia i wymaga coraz to więcej.. problem tkwi w tym, że już nie mam ochoty się uczyć wszystkiego na 5, ile ich można mieć.. zamiast tego chciałabym wracać do domu, zakładać rolki, odpocząć a może też spotkać się z kimś.. bo przecież tęsknię. Tak.. może to ostatnie jest czynnikiem wywołującym wewnętrzną mini destrukcję. Jest dobrze i nic się nie dzieje... ale inni potrafią pozwolić sobie na olanie szkoły, zadania, testu.. za to mają czas na spotykanie się, pójście na piwo po lekcjach, cokolwiek. Nie wiem, czy nie pójdę w ich ślady...


czwartek, 6 marca 2014

Wedel.

Jakie to piękne uczucie - być szczęśliwym!

Uwielbiam klimat, jaki znaleźliśmy w kawiarni na rynku, a już jak się ściemniło i te lampy, ach ;3
Pyszne tiramisu, pięknie wyglądające cappuccino, ale niestety zdj nie wstawię, ponieważ zrobił je mój chłopak, nie ja, ale cudnie tak oderwać się od codziennych obowiązków :)

A teraz słucham Beyonce, pozytywnie nakręcona nie mam ochoty na sen, także może dzisiaj coś jeszcze odrobię albo pouczę się angielskiego. ; )

Uśmiech nie schodzi mi z ust, odkąd wsiadłam do autobusu powrotnego, uwielbiam to uczucie, kiedy potrafię spojrzeć na wszystko z dystansem, kiedy mogę zawsze znaleźć pozytywne rozwiązanie.. w końcu wróciła ta optymistka, którą kiedyś byłam. Myślę, że ludzie z mojego otoczenia to odczuwają i może zacznę tym zarażać innych ;)

Potrzebowałam kogoś, przy kim mogę znowu być szczęśliwa, wesoła, śmiać się z głupot, uśmiechać, droczyć, tęsknić. Kiedy człowiek patrzy z miłością na drugą osobę, a ona w ten sam sposób na niego, cały świat wydaje się być piękniejszy.. i wiemy, że będzie dobrze, pomimo przeszkód, jakie napotkamy.  Wiemy, że nie jesteśmy sami. I w ten sposób mamy więcej życzliwości dla innych, możemy więcej pomóc.