Weekend spędzony w Warszawie z kuzynami bardzo pozytywnie :) odpoczęłam, zdystansowałam się do wielu spraw - choćby nauki, której szczerze mam już dość. Smutny jest fakt, że mieszkam tak daleko od miśka i nie mam jak się z nim widywać częściej.. i tak sobie tęsknimy oboje. ;(
Chmury wiszą nad moją rodzinką do piątku. Zobaczymy, co będzie.
Co z kimś gadam o życiu.. to wszyscy stwierdzamy, że czasy gimnazjum były najlepsze i bezpowrotnie przeminęły.. wtedy człowiek nie musiał się tyle uczyć, miał mnóstwo czasu, łatwiej nawiązywało się kontakty, więcej związków, które wydawały się oczywiste, proste... nie potrzebowały zbędnych słów. Osobiście, nie mogę teraz na nic narzekać.. no może na zakwasy, które mam po wczorajszych ćwiczeniach xd, ale oprócz nich wszystko się w końcu ułożyło.. jest stabilnie, słodko i dajemy radę znieść szkołę ;) Ale patrząc na moich znajomych... na prawdę ciężko jest teraz znaleźć czas na miłość, na spotkania z przyjaciółmi.. o czasie dla siebie nie wspominając.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz